Depresja nie zawsze krzyczy. Często milczy.

Jest w spojrzeniu, które gaśnie. W zmęczeniu, którego nie widać po nocy snu. W poczuciu, że już dłużej tak nie da rady.

Statystyki pokazują tylko liczby, ale przecież za każdą z nich stoi człowiek — syn, córka, przyjaciel, sąsiad. Ktoś, kto być może codziennie zakłada maskę, że wszystko jest w porządku, choć w środku toczy walkę, którą powinien ze stosowną pomocą szybko wygrać.

Tu w Fundacji wierzymy, że to wsparcie zaczyna się od obecności. Od miejsca, w którym można usiąść obok, odetchnąć i usłyszeć: „Widzę cię. Jesteś ważny. Razem staniemy na nogi, sytuacja się zmieni krok po kroku.”

 

 

Dlatego właśnie realizujemy ideę Domu, który stawia na nogi. 

Przestrzeni bez oceniania, bez pośpiechu. Domu, w którym kryzys nie jest wstydem, a prośba o pomoc — odwagą. Miejsca, gdzie wsparcie ma ludzką twarz, a nadzieja nigdy nie jest pustym słowem.

 

 

 

 

 

 

 

To dopiero początek drogi.

Ale każda droga zaczyna się od pierwszego kroku — i od decyzji, że nie chcemy przechodzić obok cierpienia obojętnie.

 

Jeśli to czytasz i jest Ci ciężko — nie jesteś sam.

Jeśli masz siłę — bądź dla kogoś mocą.

 

Razem możemy stworzyć dom, który naprawdę stawia na nogi.